Konkurs zakończony
Największą liczbę głosów uzyskała historia „URATOWANY” autorstwa Pani Anny z Warszawy. Gratulujemy.
Przeczytaj najzabawniejsze historie
  • moje najciekwawsza przygoda WITAM MAM NA IMIE BEATAW MOJA PRZYGODA JEST TZW KOLOKO OBROTOWE KTORE ZROBILAM W WLASNYMSAMOCHODZIE WOLCI MARKI GAZ 1060 JESTEM BARDZO DUMNA ZA TO ZE MOJ WLASNY OJCIEC NAUCZYL MNIE I ZROBIL TO MZE MNA POZDROWIENIA BEATAW Z KONSKICH CORKA TAKSOWKARZA EUGENIUSZA WILCZYNSKIEGO SYNA KRAWCA KTORY GRAL W HUBALU ,MYSLE ZE JAKMOJA MATKA POWIE SWIETE TO MA RACJE CZEKAM NA MOJA NAGRODE PRZYDALBY MI SIE MOJEMU BRATU ARTUROWI mysle ze ta sprawe rozp[arza pozytywnie ze wzgledu mojego brata pozdrawiam beataw mam nadzieje ze dlugopis niezamarznie i wyslez mi ten zegarek
  • ANO WYSEDŁEM ZAŁOZYŁEM I WYDUPCYŁEM HEJ ZEBY KTO MI TU NIE GADOŁ ZE NIEUWITANY. PEWNEGO RANKA NA MROŹNEJ POLANICY PO ŚLIWOWICY WYSEDŁEM NARTY NIE SWOJE PRZYWDZIAŁEM ZJECHAŁEM I NA KOŃCU BARANA STARANOWAŁEM. PECH CHCIAŁ ŻE BARAN NIEUSŁUCHANY POBUDŁ MI DUPSKO A PÓŹNIEJ CHORUBSKO.GAŹDZINA PRZYNIOSŁA ŻÓŁTEGO ŁOSCYPKA PO KTÓRYM WYSZŁA MI WYSYPKA I CHRYPKA. TO JA PISAŁEM JANEK
  • Instruktor Sytuacja była i z pewnością będzie nie zapomniana dla mnie. To miał być mój pierwszy raz na nartach więc dla pewności zapisałem się do grupy prowadzonej przez instruktora. Grupa liczyła około 10 osób i wydawało się że nauka pójdzie sprawnie. Pojawił się instruktor i dopóki miał gogle wszystko było ok. teoretycznie wytłumaczył zasady zjazdu i wtedy się zaczęło. zdjął gogle i powiedział do pierwszej osoby by jechała. reszta grupy ujrzała jego "Gigantycznego zyza". Problem był w tym ze patrzył się na jedna osobę a mówił do zupełnie kogoś innego. W tym momencie jedna osoba nie wytrzymała i buchła śmiechem a za nią wszyscy kolejno zaczynali się śmiać. Lekcja opóźniła się o 30 minut bo tyle trwało nasz powrót do powagi sytuacji, jednak nikt mu już w oczy nie spojrzał :)
  • Zjazd Mamutem - Ave Adam! Kiedys bylem z moim znajomym w czeskim Harrachovie. Czesc trasy byla oblodzona wiec jako poczatkujacy pojechalem 'objazdem' kolo skoczni, ktory zalecil mi znajomy. Nie uslyszalem dokladnie ktoredy mam jechac. Kiedy sie zorientowalem, ze cos jest nie tak bylem juz w miejscu, w ktorym laduje czesc skoczkow narciarskich - na 'buli'. Coz, odwrotu nie bylo. Opcji zjechania tez nie, bo stojac na gorze nie widac gdzie ta 'gorka' sie konczy. Ave Malysz! Nie pozostalo nic innego jak zejscie (!) po pas w sniegu z nartami na ramieniu. Co to znaczy dla 12-latka, mozecie sie domyslac. Po ok 40 minutach dotarlem spocony na trase. Na dole OPR od znajomego, ktory sie mna opiekowal. Co tam. Co widzialem na 'Mamucie' to moje. Super uczucie kiedy nie widac drogi, ktora sie jedzie!
  • ...pradziadek, niedźwiadek i narty Kochane narty, ile Was trzeba cenić, ten tylko się dowiedział, kto raz założył i zjechał… A zaczęło się niewinnie, Zaczęło przez przypadek, Gdy mojego ojca dzielny pradziadek, Zbierając chrust wysoko w górach, Nadepnął niechcący na czyjeś łapy I wybudził się niedźwiadek! Zły jak diabli na intruza, W szale złamał mu saneczki, Na dwie równe deseczki, A pradziadek dając nogę, Stąpnął na deseczki sobie, I jak ruszył nieświadomie, W dwie minuty był pod domem, Opowiedział prababuni Swą historię nie na żarty, A morałem tej przygody są narty.
  • Narciarsko bacowa historia Kiedyś podczas mojego pobytu w Tatrach spotkałam pewnego bacę. Patrzę, a on ręka na temblaku pytam więc stało a on mówi podczas jazdy na nartach się wywróciłem kijki, narty połamałem, rękę złamałem. Jedyny z tego pożytek taki że teraz żona kartofli nie każe mi obierać, i nie będzie o dojenie krówek gderać.
  • mało śmieszna historia narciarska Pewnego razu nauczyć się jeździć na nartach miałam w tym celu nawet w góry pojechałam i nawet pierwszego dnia wyciągiem krzesełkowym na górę wjechałam, ale już samodzielnie z niego nie zjechałam zwieziona toboganem TOPRU z góry przy życiu przetrwałam.