Konkurs zakończony
Największą liczbę głosów uzyskała historia „URATOWANY” autorstwa Pani Anny z Warszawy. Gratulujemy.
Przeczytaj najzabawniejsze historie
  • Ślizgawka Kiedyś poszedłem na śłizgawkę.Tam pokłóciłem się z innym chłopakiem o to kto ma jeździć na danej połowie.Przez kilka chwil się tak kłociliśmy,aż cofnąłem i straciłem równowagę.Oczywiście wylądowałem na czterech literach.Ten drugi oczywiście i wszyscy dookoła zaczęli się śmiać i nagle patrze jak on też się ląduje na tyłku.Dookoła pełno śmiechu.Cała historia zakończyła się tym,że przez parę dni nie mogłem siedzieć.
  • Bo snieg ;-) Tuż przed samym wyjazdem kolega stwierdził, że trzeba by zakupić w sklepiku jakieś napoje - jak pomyśleli tak zrobili i zakupili sztuk kilka czerwonych byków. „Ośla Górka” - Przy 20 upa... zjeździe wpadłem na kolegę lub on na mnie. Podjechała do nas jego dziewczyna.. ZSIKAŁEŚ SIĘ???? - krzyknęła! Śnieg w miejscu gdzie chwilkę temu leżeliśmy przybrał barwy żółto-podobne. Kolega wyjął z kieszeni zgniecioną puszkę napoju. Szybka ewakuacja w kierunku autka.. kolega wciska guziczek od alarmu.. 0 reakcji. Oczywiście nie zalał tylko stoku, dla niego było to za mało, zalał również pilota od alarmu, który spoczywał w ów felernej kieszeni. Efekt ? :) Jechaliśmy do domku z włączonym alarmem, a chłopaki na stoku tylko za nami pokrzykiwali - „JADĄ NA SYRENIE!! PUŚCIE ICH BO CHŁOPAK NIE TRZYMA.. „
  • jade Jadę na nartach a tu z naprzeciwka coś mi leci, patrzę a to czerwona spódnica , myślę a cha taką miała koleżanka co jechała przede mną patrzę do przodu a tu ona jedzie dalej tylko widać jej prawie gołą pupę p.s. miała na sobie białe majteczki. Jadąc dalej tak się zapatrzyłem ze wjechałem na drzewo a sopel wpadł mi za ubranie i tak podskoczyłem ze aż mi pękł szew i spodnie się rozpruły poczułem zimny chłód aż mi zmarzła pewna część ciała na d i na 4 litery oczywiście miałem na myśli dłoń a wy o czym pomyśleliście i do tego zbiegły się koleżanki z pobliskiego stoku. Było seksi zarąbiście lubię narty i dziewczyny oczywiście.
  • Pomyłka ;) Najzabawniejszą historią, jaką pamiętam z wyprawy na stok, była pewna pomyłka, której doświadczyła moja siostra. Mianowicie w górach była pierwszy raz, pojechała razem z wujkiem, który chciał, jak mówił 'pokazać jej piękne widoki z samej góry', mając na myśli widoki, które zobaczy, po włożeniu nart i próbach nauki. Miał nadzieję, że uda jej się dojść do wyciągu i wjechać na góre. Rzeczywiście, na góre wjechała, ale niestety bez nart. Okazało się, że w jej przekonaniu mieli wjechać zwykłym wyciągiem, tak więc w ręku zamiast kijków od nart, miała aparat fotograficzny i drobne na kupno ewentualnej pocztówki ;).
  • baca Kiedyś baca podczas kuliku opowiadał niedawno że miał złamaną rękę. Ściągnął gips już dwa tygodnie temu, ale jeszcze nie wróciła mu pewna sprawność w dłoni(nie może złożyć jej całkiem w pięść). Lekarz mu powiedział , że musi tą rękę ćwiczyć,na rehabilitacje iść, bo mu tak zostanie. Odpowiedź Bacy: "Ja tam nie muszę na żadną rehabilitacje, piwko sobie utrzymam, a przynajmniej w domu babka nie każe mi ziemniaków obierać." :P
  • Grupowy zjazd. W tym roku pierwszy raz w życiu miałam na nogach narty. Nigdy w życiu nie miałam tyle siniaków, upadałam co chwilę. Nie wiem jak mi się to udało ale raz upadłam tak, że nie mogłam sie zatrzymać, jechałam na brzuchu. Mój chłopak próbował mnie ratować i zastapił mi drogę, aby mnie zatrzymaćć. No ale niestety nie docenił predkosci z jaką sunełam po śniagu i pociagnelam go ze soba. Jechaliśmy w doł razem, a po drodze zabraliśmy ze sobą przypadkiem jeszcze kilka osób. Na dół dojechaliśmy całkiem sporą grupką ludzi! Było dużo śmiechu, na szczęście nikomu nic się nie stało.
  • z górki na pazurki!! Po raz pierwszy założyłam swoje czerwone, drewniane, zapinane na skórzane paski narty. Solidnie nasmarowałam je od spodu woskiem by dodać sobie skrzydeł. Górka wyglądała niepozornie, ale kiedy stanęłam na jej szczycie obleciał mnie blady strach. Jednak na dole czekały na mnie koleżanki i koledzy - więc nie mogłam się już wycofać. Ze szczytu góry widziałam szeroką trasę. Jedynym budynkiem w jej pobliżu było gospodarstwo chlewne wokół którego rozciągała się wielka błotnista polana do wypędzania świń. Ruszyłam krzycząc: z górki na pazurki! i pomknęłam w dół niczym speedy gonzales! Nie miałam ani kijków ani wprawy i doświadczenia a jedynie wielkie ambicje! nie umiałam hamować i choć starałam się z całych sił mój zjazd zakończył się na świńskiej polanie z twarzą w świńskich odchodach!
  • Śpioch Pamiętacie stary wyciąg krzesełkowy na Szrenicę? Pojedyncze krzesło, wysokie podpory drugiej sekcji, długi ostatniodcinek na którym zawsze niemiłosiernie wiało a zimy w tamtym czasie były naprawdę mroźne…. Wsiadamy na 2gą sekcję wyciągu. Kolega pierwszy za nim kilka osób potem ja. Jedziemy, zimno, wieje, nic nie widać, lina znika we mgle. Kiedy jestem już na ostatnim odcinku wyciąg staje, trzęsę się z zimna wszystko zamarza, szalik się „łamie”, wiszą na mnie sople .. czas mija i nic… po dłuższym czasie wyciąg rusza… uff nareszcie. Na górze Kolega na moje pytanie … „o co chodziło z tym przestojem?!” … spokojnie odpowiada: „ ee, nic takiego … przysnąłem sobie, a jak mnie obudzili to nie mogłem zejść bo mi rękawice przymarzły do krzesełka”;)
  • Poznanie narzeczonego i przyszłego męża. Zjeżdżając na nartach przyszłego męża poznałam i się w nim bez pamięci zakochałam. Dziś jest moim mężem. Mamy super dzieci i słońce nad naszym małżeństwem do tej pory świeci.
  • Mało zabawna niedzwiedzio - narciarska hiistoria Gdy na nartach ze stoku kiedyś zjeżdżałam niewątpliwą przyjemność spotkać niedźwiadka spacerującego wzdłuż niego miałam i bardzo się bałam tak, że kijki i narty sobie połamałam.
  • dziwny bar podhalański Kiedyś byłam na Podhalu i weszłam do baru, jakież było moje zdziwienie kiedy w jego ofercie zobaczyłam tylko kluski śląskie takie nie podhalańskie danie.
  • Z gołym tyłkiem Zaśnieżone pole u znajomego, ot taka ośla łączka o większym nachyleniu. Kumpela uczy się jeździć. Nagle czuje zew natury, więc desperacko dopycha się kijkami do rosnących na miedzy krzaczków, odkłada kijki, ściąga spodnie, kuca i w tej właśnie pozycji... wyjeżdża z powrotem na łączkę. Wczepia się lewą ręką w śnieg i przewraca się desperackim rzutem w bok. Piszcząc – bo w tyłek zimno od śniegu - szybko podciąga spodnie. Kiedy śmiejąc się, podjeżdżamy do niej, parska śmiechem a pod jej nosem pojawiają się dwa wielkie gluty.
  • fajny zegareczek co będę wymyslała i kłamała --- niegdy w życiu nie jeździłam na nartach i w związku z tym nie miałam przygód na stoku, ale bardzo chciałabym wygrać ten zegarek! GŁOSUJCIE Kochani!!! ANeta
  • Przywiązanie Pierwsze kroki narciarskie to chwile, które na długo zapadają w pamięci. Moje wesołe wspomnienie dotyczy "przywiązania" do butów narciarskich. Zaczęło się od tego, że za słabo je zapiąłem. Po kilku metrach chwiejnego kroku i pseudo jazdy z wrażenia wypadłem z butów i znalazłem się w skarpetach na mokrym śniegu. Moje osłupienie było tak samo duże jak rozbawionych i obserwujących mnie narciarzy. Pierwsza lekcja przyczyniła się do mocniejszego zapinania butów na nogach. Efekt tego zdarzenia miał swój półfinał przy szybkim opuszczaniu kwatery. By zdążyć na pociąg powrotny w pośpiechu zapomniałem zabrać zwykłe buty. Finał miał miejsce na dworcu Łódź Kaliska kiedy to przechodząc przez główny hall w butach narciarskich słyszałem wokół siebie wybuchy śmiechu.
  • Puchowa kurtka Na stoku narciarskim poznałem piękną dziewczynę. Ona dopiero uczyła się jazdy na nartach, zaoferowałem jej pomoc. Trenowalismy razem. Po treningu ona w ramach rewanżu zaprosiła mnie na herbatę do pobliskiej kawiarenki. Gdy podszdłem do jej stolika usłyszałem, że rozmawia przez telefon komórkowy i zorientowałem się, że mówi o mnie. "Poznałam faceta, uczył mnie jeździć... Mówię ci, jest dobrze zbudowany, ma szerokie ramiona...". W tej chwili pomyślałem, że chyba nie chodzi jednak o mnie. Należę raczej do chudzielców. :) Okazało się, że moja narciarska znajoma pomyślała, że mam szeroką klatkę piersiową, a w rzeczywistosci takie wrazenie robila moja puchowa kurtka:) Michał
  • mega historia Jadę sobie szybko stokiem a tu leci cosik bokiem Az mnie w koło zakręciło a tak przecież było miło Wpadłem w zaspę wstać nie mogę chyba se złamałem nogę Ręka jakoś się nie rusza zawołajcie sanitariusza Patrzę w górę co to było a to koń ze swą kobyłą
  • Niefrotunny wypadek....;p ALA KOZAK;/ Historia jest taka: pojechałem z dziewczyna na narty do Szczyrka, ja wielki Kozak wybrałem się na największą trasę aby sie popisać, nie wyszło. Oczywiście nie powiedziałem jej że pierwszy raz na nartach -> KOZAK;/ Pierwsze 15 m szło gładkoxD dalej było gorzej, nie mogłem się zatrzymać stojąc na nartach, ocknąłem się z twarzą w śniegu i pękniętą rzepką:( Za rok jedziemy na Słowację:D
  • bieg wielkimi s(z)usami Pierwszy wyjazd na narty, Słowacja, piękna pogoda, narty zapięte, no i podjazd na wyciągu talerzykowym, jakie było moje zdziwienie w połowie podjazdu, że mi się jakoś narty skrzyżowały i leżę ! No ale co ja rady nie dam?! ... no i nie dałem. Siostra z bratem czeka na górze, a ja nie mogę za nic wpiąć nart, spocony z wysiłku jak mysz ale nie bez genialnego pomysłu... narty pod pachę i łapię się za pałąg z wyciągu,no i w niepoluzowanych butach wbiegłem na górę (ok.200m). Na górze siostra z bratem leżą ze śmiechu, ja zieję jak kobyła a szwagier widząc mnie wbiegającego stwierdził, że po raz pierwszy widział" łosia" w ogromnych butach człapiącego po wyciągu. z perspektywy czasu chyba nie wpadł bym jeszcze raz na tak wspaniały pomysł :)
  • Zabawna historia nibysnowbordowa Kiedyś podczas pobytu na wyjeździe narciarskim zobaczyłam taką niby deskę snowboardową ale podobną do narty i powiedziałam do znajomy o jaki dziwny snowboard. Jeździł na tym młody chłopak, który był niepełnosprawny. Postanowiłam podejść i porozmawiać z nim o dziwnym dla mnie sprzęcie. Okazało się że to monoski jest to specjalna narta na której jeżdżą niepełnosprawni. Oprócz tego podczas tego samego wyjazdu spotkałam Macieja Kurzajewskiego z TVP, który zjeżdżał na nartach powiedziałam do znajomych o to chyba pan z telewizji. Nagle usłyszałam za plecami tak to ja.
  • Moje ekstra zdziwienie Kiedyś będąc na wyjeździe narciarskim spotkałam grupę osób niepełnosprawnych uczących się jeździć na czymś przypominającym narty bądź snowboard. Było to monoski specjalne urządzenie dla niepełnosprawnych do jazdy na śniegu. W duchu zadawałam sobie pytanie to niepełnosprawni mogą jeździć na czymś podobnym do nart i jeżdzą lepiej od nas jak to możliwie pytałam siebie przecież są niepełnosprawni. Okazuje się że lepiej radzą sobie w tej dziedzinie od zdrowych. Zabawne jest to że myślałam kiedyś iż oni nie jeżdżą na nartach lub podobnym do nich urządzeniu i są pozbawieni tych doświadczeń. Szkoda że tak o nich myślałam.